Alimenty wstecz na dziecko – kiedy można się ich domagać?
Alimenty wstecz – czyli co dokładnie?
Alimenty wstecz to świadczenia pieniężne dochodzone za okres sprzed wniesienia pozwu o alimenty. Co do zasady, sąd zasądza alimenty od momentu złożenia odpowiedniego roszczenia (pozwu o alimenty czy pozwu rozwodowego). W wyjątkowych sytuacjach możliwe jest jednak dochodzenie ich również za czas wcześniejszy.
Trzeba pamiętać, że alimenty wstecz nie są orzekane „automatycznie” przez sąd. Kluczowe znaczenie ma tutaj wykazanie określonych przesłanek przewidzianych w przepisach. Zgodnie z art. 137 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, można dochodzić świadczeń alimentacyjnych na niezaspokojone potrzeby dziecka za okres poprzedzający wytoczenie powództwa, o ile:
- potrzeby te rzeczywiście istniały, oraz
- nie zostały zaspokojone, lub
- zostały pokryte przez jednego z rodziców kosztem nadmiernego wysiłku lub zadłużenia.
Oznacza to, że sąd zasądzi alimenty wstecz, o ile osobie uprawnionej (w tym wypadku rodzicowi takiej osoby) uda się wykazać, że doszło do „niezaspokojenia” jej potrzeb albo że drugi rodzic poniósł ciężar ich pokrycia samodzielnie.
Alimenty wstecz – kiedy sąd może je przyznać?
Celem świadczeń alimentacyjnych jest przede wszystkim pokrywanie bieżących potrzeb osoby uprawnionej. Z tego też względu zasadniczo powinny być zasądzane jedynie na przyszłość. Przyznanie alimentów za czas sprzed wniesienia pozwu stanowi wyjątek i jest możliwe tylko w określonych sytuacjach. Jakich dokładnie? Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, najlepiej jest zajrzeć do orzecznictwa sądów, które tego typu sprawami zajmują się na co dzień.
Na wstępie należy wskazać, że utrwalone jest już stanowisko, iż domaganie się alimentów wstecz za czas przeszły doznaje istotnych ograniczeń, jeżeli nie zostały wcześniej stwierdzone właściwym orzeczeniem lub ugodą. Dochodzenie alimentów z czas przeszły uzasadnione jest tylko wówczas, gdy pozostały niezaspokojone potrzeby lub zobowiązania zaciągnięte przez uprawnionego względem osoby trzeciej na pokrycie tychże kosztów. Nie można więc przyjąć, że prawo dochodzenia takich świadczeń przysługuje uprawnionemu za okres wsteczny niezależnie od istnienia potrzeb. Zasadą jest bowiem, że roszczenie o świadczenia alimentacyjne, które nie zostało zgłoszone we właściwym czasie, wygasa (zasada pro praeterito nemo alitur). (por. wyrok SN z dnia 7 lipca 2000 roku, sygn. akt: III CKN 1015/00).
Kolejno, sądy konsekwentnie uznają, że alimenty wstecz należą się również w sytuacji, gdy potrzeby dziecka zostały zaspokojone, ale opiekun dziecka uczynił to nadmiernymi siłami, np. zaciągając pożyczkę. Sąd Najwyższy wskazał, iż żądanie dotyczące czasu minionego może mieć na względzie niezaspokojone potrzeby uprawnionego, wykonanie zobowiązań zaciągniętych przez niego dla zaspokojenia potrzeb, zaległości np. w opłatach za mieszkanie itd. Na równi z potrzebą niezaspokojoną traktować należy zadłużenie się osoby uprawnionej celem uzyskania środków pieniężnych na pokrycie jej potrzeb. Zatem instytucja alimentów wstecz pozwala także na uwzględnienie niespłaconych pożyczek zaciągniętych w celu pokrycia kosztów utrzymania uprawnionego, jego leczenia, rehabilitacji, a także nieopłaconych rachunków, faktur itp. (por. wyrok SN z dnia 5 maja 1998 roku, sygn. akt: I CKN 1083/97).
Z powyższego wynika, że sąd może uwzględnić żądanie wypłacenia alimentów wstecz także wtedy, gdy za wcześniejszy okres pozostały niezaspokojone potrzeby uprawnionego albo gdy zostały zaciągnięte zobowiązania wobec osób trzecich w celu ich pokrycia. W praktyce chodzi więc o sytuacje, w których osoba uprawniona musiała się zadłużyć, aby zapewnić sobie środki utrzymania – przykładowo poprzez nieopłacone rachunki, zaległości czynszowe czy koszty leczenia lub wyżywienia. Zatem osoba występująca z pozwem powinna wykazać, iż mimo upływu czasu nadal istnieją niespłacone zobowiązania związane z utrzymaniem z okresu sprzed wszczęcia postępowania.
Co trzeba udowodnić w sądzie?
Samo twierdzenie, że drugi rodzic nie płacił alimentów, nie wystarczy. Najważniejsze są dowody. Rodzic zajmujący się dzieckiem musi bardzo dobrze się przygotować do sprawy sądowej. W szczególności powinien być w stanie wykazać:
- wysokość wydatków na dziecko:
- rachunki za jedzenie;
- faktury za ubrania;
- koszty edukacji (np. szkoła, zajęcia dodatkowe);
- wydatki na leczenie;
- sytuację finansową rodzica wychowującego:
- dochody;
- koszty utrzymania gospodarstwa domowego;
- zobowiązania (np. kredyty);
- Brak udziału drugiego rodzica:
- brak przelewów;
- brak wsparcia materialnego;
- korespondencję (np. SMS-y, e-maile lub jej brak).
Alimenty wstecz – tylko za 3 lata
Okres, za który można dochodzić alimentów, został ograniczony poprzez określenie terminu przedawnienia. Wynosi on 3 lata. Bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. W przypadku roszczeń alimentacyjnych te stają się wymagalne z dniem, w którym spełnione zostały wszystkie ustawowe przesłanki alimentacji. Co istotne, bieg przedawnienia liczy się osobno co do każdego świadczenia okresowego, najczęściej chodzi o świadczenia miesięczne.
Warto przy tym podkreślić, że samo prawo do alimentów nie wygasa wskutek upływu czasu. Wykonywania obowiązku alimentacyjnego można się domagać, tak długo, jak długo istnieją więzi prawne determinujące jego istnienie i spełnione są ustawowe przesłanki alimentacji. Przedawnieniu podlegają natomiast roszczenia o konkretne, zaległe świadczenia.
W praktyce wygląda to w ten sposób, że jeśli rodzić nie łożył na dziecko przez 5 lat, a sprawa trafia do sądu dopiero teraz, to sąd popierając roszczenie, może orzec obowiązek zapłaty jedynie za ostatnie 3 lata, czyli 36 miesięcy sprzed złożenia pozwu. Wcześniejsze należności co do zasady nie będą już możliwe do odzyskania, ponieważ uległy przedawnieniu.
Trzeba jednak pamiętać, że są wyjątki. Jeśli wcześniej była prowadzona sprawa sądowa, zawarto ugodę albo zobowiązany pisemnie potwierdził swój dług, to bieg przedawnienia mógł zostać przerwany. W efekcie okres, za który można dochodzić zaległości, może się odpowiednio wydłużyć.
Rozłożenie zaległych alimentów na raty
Zasądzenie alimentów za okres do trzech lat wstecz może wiązać się z koniecznością jednorazowej zapłaty znacznej kwoty. Może być to obciążające dla zobowiązanego – trzeba pamiętać, że najczęściej taki rodzic musi również płacić alimenty „na przyszłość”, czyli te aktualne. Aby zatem obciążanie zobowiązanego zaległościami alimentacyjnymi nie uniemożliwiało mu dokonywania bieżących świadczeń alimentacyjnych na rzecz uprawnionego, przepisy KRO przewidują możliwość rozłożenia takiego zobowiązania na raty.
Nie jest to jednak rozwiązanie automatyczne – sąd może je zastosować jedynie w szczególnych, uzasadnionych przypadkach. Kluczowe znaczenie ma tu sytuacja finansowa zobowiązanego oraz to, czy jednorazowa spłata zaległości nie uniemożliwiłaby mu regulowania bieżących alimentów. Najważniejszym kryterium jest zachowanie równowagi pomiędzy spłatą zaległości a zdolnością do dalszego wykonywania obowiązku alimentacyjnego na przyszłość.
Alimenty wstecz a roszczenie regresowe
Należy odróżnić instytucję alimentów wstecz od tzw. roszczenia regresowego. W sytuacji, gdy obowiązek alimentacyjny spoczywa na kilku osobach (np. na obojgu rodzicach względem dziecka), a faktycznie tylko jedna z nich ponosi koszty utrzymania uprawnionego, przysługuje jej prawo dochodzenia zwrotu odpowiedniej części tych wydatków od pozostałych zobowiązanych.
Być może właśnie owe roszczenie będzie tym bardziej odpowiednim. Zamiast koncentrować się na alimentach wstecz, które sąd może oddalić, uznając, że podstawowe potrzeby dziecka były zaspokojone, można oprzeć roszczenie na tzw. regresie. Tym bardziej że nie jest to skomplikowane - argumentacja sprowadza się do tego, że oboje rodzice mają obowiązek utrzymywania dziecka, natomiast przez określony czas ciężar ten spoczywał wyłącznie na jednym z nich. W takiej sytuacji można domagać się od drugiego rodzica zwrotu odpowiedniej części poniesionych wydatków.
W takim przypadku nie ma konieczności wykazywania, że potrzeby uprawnionego nie zostały zaspokojone. Wystarczające jest udowodnienie, że dana osoba samodzielnie ponosiła koszty utrzymania, które powinny obciążać także inne osoby. Rozpoznając sprawę, sąd ustala łączną wysokość poniesionych wydatków, określa udział poszczególnych zobowiązanych w ich pokryciu i może zobowiązać tych, którzy uchylali się od obowiązku, do zwrotu odpowiedniej części kosztów.
